Invent Art

Kolekcjoner. Ignacy Korwin-Milewski (1846–1926) – wystawa w Muzeum Narodowym w Warszawie

Od 17 kwietnia do 13 września w warszawskim Muzeum Narodowym prezentowana jest wystawa poświęcona kolekcji Ignacego Korwin-Milewskiego. Ta wystawa to nie tylko zbiór znakomitych arcydzieł polskiego malarstwa XIX i początku XX wieku. To przede wszystkim przypomnienie postaci wybitnego kolekcjonera i mecenasa sztuki, który dzięki swojemu znakomitemu wyczuciu stworzył niesamowity obraz polskiej sztuki przełomu wieków.

Kim był Ignacy Korwin-Milewski?

Kim był Ignacy Korwin-Milewski? Dlaczego poświęcił się kolekcjonowaniu? Jakich artystów wybierał i dlaczego? Jakie znaczenie miała jego działalność dla polskiej sztuki? Jaki los spotkał tę unikatową kolekcję? Czy i dlaczego warto zobaczyć tę wystawę?

„Paryżanin z wychowania i wykształcenia, oryginał i warchoł” – tak hrabiego Korwin-Milewskiego scharakteryzował Józef Czapski. Podjął studia artystyczne na monachijskiej Akademii Królewskiej, które szybko przerwał. Przez niespełna 30 lat wspierał współczesnych mu artystów, kupując i zamawiając u nich obrazy. Zbiór liczył około 200 prac, a w nim takie perły jak Stańczyk Jana Matejki czy Trumna chłopska Aleksandra Gierymskiego

Jak powstała arcykolekcja?

Hrabia dysponował trzema najważniejszymi atutami niezbędnymi do stworzenia arcykolekcji:

  • znakomitym „okiem do sztuki”
  • znajomościami wynikającymi ze studiów w monachijskiej Akademii i statusu społecznego
  • ogromnymi środkami pozwalającymi na budowanie z rozmachem tego zbioru

Najważniejsi artyści w kolekcji Korwin-Milewskiego

Dzięki warszawskiej wystawie wiemy, którzy artyści mieli dla kolekcjonera szczególne znaczenie. To przede wszystkim Aleksander Gierymski, Wincenty Wodzinowski i Ludwik Stasiak.

Niesamowite wrażenie na warszawskiej ekspozycji robi twórczość tego ostatniego. O ile pozycja i klasa artystyczna innych artystów z arcykolekcji jest niekwestionowana (Jacek Malczewski, Jan Matejko, Aleksander Gierymski, Józef Brandt), to malarstwo Ludwika Stasiaka sprawia, że tę wystawę warto zobaczyć choćby tylko dla jego obrazów.

Pielgrzymka na Jasną Górę, Noc świętojańska czy Sobótka zachwycają indywidualnym językiem malarskim, niesamowitymi umiejętnościami w budowaniu kompozycji i operowaniu światłem oraz tym, co chyba najtrudniej przenieść na płótno – wyjątkową atmosferą, nastrojem i klimatem przedstawień. Dzięki tym obrazom widzimy artystę, który wykreował całkowicie autorski rozdział polskiej sztuki przełomu wieków.

Galeria portretów artystów

Kolejnym istotnym elementem tej ekspozycji jest galeria portretów najważniejszych postaci polskiej sztuki. W większości są to autoportrety, z wyjątkiem kilku przedstawień, m.in. Józef Brandt (malowanego przez Szańkowskiego) czy wizerunku Wywiórskiego (autorstwa Jacek Malczewski).

Poza portretami Brandta i Matejki artyści przedstawieni byli w pozie stojącej, często ze sztalugą, zazwyczaj na ciemnym tle. Koncepcja robi ogromne wrażenie – wszystkie obrazy powstały w jednym formacie, co pozwala przypuszczać, że intencją było pokazywanie ich zawsze w takim zestawie i jako odrębnej części ekspozycji.

Wystawa w Wiedniu (1895) – znaczenie kolekcji

Grudzień 1895, Wiedeń – w tamtejszym Künstlerhausie ma miejsce niezwykle ważne wydarzenie dla kolekcjonera. W sercu Europy odbyła się prezentacja kolekcji. Znakomicie przyjęta przez europejską krytykę, wzbudziła ogromne zainteresowanie. Austriacka opinia określała wystawę i intencje kolekcjonera jako zapowiedź polskiego zbioru narodowego.

Na wystawie w MNW odtworzono wiedeński układ, a brakujące obiekty zostały zastąpione reprodukcjami w rozmiarach oryginałów.

Losy kolekcji Ignacego Korwin-Milewskiego

Około 1916 roku ten unikatowy zbiór uległ rozproszeniu. Część pozostała w Wiedniu, część trafiła do Wilna i Warszawy. Ze względu na problemy finansowe Korwin-Milewskiego kolekcję zaoferowano rządowi RP oraz Alfred Potocki – bezskutecznie.

37 prac trafiło do Muzeum Narodowego w Warszawie, część do kolekcji adwokata Emila Merwina w Wiedniu. Kolekcjoner umiera w 1926 roku w Puli, zostaje pochowany w niedalekim Rovinju. Niekiedy pojedyncze obiekty pojawiają się w obrocie. Na podstawie proweniencji wiemy, że część z nich trafiła w ręce Czesław Bednarczyk.

Czy warto zobaczyć wystawę?

Wystawę warto zobaczyć z wielu powodów. To przede wszystkim uczta dla najbardziej wytrawnych miłośników sztuki polskiej XIX i XX wieku. Dla kolekcjonerów to wzór, w jaki sposób kolekcjonować na najwyższym poziomie.

Czy wystawa ma jakieś braki? Niestety tak – to prace, których nie mogliśmy zobaczyć w oryginale, a jedyną możliwością było pokazanie ich reprodukcji. To właśnie znak czasu i historii Polski, widoczny nie tylko w kolekcji Ignacego Korwin-Milewskiego.

https://www.mnw.art.pl/wystawy/kolekcjoner-ignacy-korwin-milewski-18461926,274.html

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *