Kwiecień na krajowych aukcjach przyniósł zdecydowanie mniej emocji niż owocny marzec. W ofercie domów aukcyjnych przeważały dzieła średniego kalibru. Znacznie ciekawsze obiekty obserwowaliśmy na aukcjach zagranicznych. Ceny końcowe pokazały, że „za granicą” wcale nie oznacza taniej, a kolekcjonerzy i uczestnicy rynku uważnie przeglądają oferty z całego świata.
Aukcja Sztuki Dawnej w Rempexie
8 kwietnia w Rempexie, na Aukcji Sztuki Dawnej, naszą uwagę przykuły dwa obiekty. Pierwszy z nich to piękny portret narzeczonej Teodory autorstwa Jan Matejko. Ten niewielki rysunek zawierał w sobie kwintesencję twórczości jednego z najbardziej rozpoznawalnych polskich artystów. Kompozycja ujmuje znakomitą ręką mistrza, a w portrecie wyraźnie widać intymny stosunek twórcy do portretowanej.
Praca w katalogu została wyceniona bardzo okazyjnie — na 30–35 tys. zł — ale kolekcjonerzy uznali, że jest warta znacznie więcej. Nabywca zapłacił 84 000 zł, łącznie z opłatami. Ta cena absolutnie nie dziwi.
Kolejnym interesującym obiektem w katalogu był swobodnie malowany portret kobiecy autorstwa Kazimierz Alchimowicz. Niespełna 17 tys. zł za tak dobry obraz artysty związanego z Wilnem to naprawdę dobra cena. Zwycięzcy gratulujemy!


Polska Szkoła Tkaniny w DESA Unicum – Abakanowicz najdroższa
Dzień później w DESA Unicum odbyła się aukcja Polskiej Szkoły Tkaniny. To interesujący i wciąż niedoszacowany rozdział krajowej sztuki współczesnej.
Wśród wystawianych obiektów wyróżniały się wspaniałe, optyczne realizacje Andrzej Rajch. Artysta specjalizował się w tkaninie, a jego działalność należy do kanonu sztuki powojennej środowiska łódzkiego.
Najdrożej sprzedanym obiektem była praca Magdalena Abakanowicz — Sisalowa, za którą zapłacono ponad 600 000 zł.

The Krasnals i sztuka najnowsza na aukcji Sopockiego Domu Aukcyjnego
Cykl Aukcji Sztuki XXI Wieku, organizowanych przez Sopocki Dom Aukcyjny, skierowany jest do miłośników najnowszych tendencji w polskiej sztuce.
Jednym z obiektów w katalogu była praca grupy The Krasnals — Włochy. Rzym. 26.04.2025. A New Day. Czekając na konklawe, 2025.
Działania tej anonimowej grupy artystów to mariaż malarstwa (dobrego) z komentarzem do współczesności. Szczególnie interesująca jest otwarta krytyka mechanizmów funkcjonujących w polskiej sztuce — zarówno rynkowych, jak i instytucjonalnych.
Sądząc po cenie sprzedaży — 25 200 zł — zainteresowanie wzbudzają prace niedotykające „rodzimego świata sztuki”.

Polskie nazwiska na zagranicznych aukcjach – Abakanowicz, Kisling, Czapski i Potworowski
Kilka ciekawych obiektów pojawiło się także na rynkach zagranicznych. Na paryskiej aukcji Christie’s wystawiono na sprzedaż grupę trzech postaci ze stali autorstwa Magdalena Abakanowicz. Mimo atrakcyjnej wyceny — 150–200 tys. euro — nie znaleziono nabywcy.
Warto zaznaczyć, że ten sam zestaw sprzedano na aukcji w Rumunii pięć lat temu za niespełna 350 tys. euro.
Wzmożone zainteresowanie zamożnych kolekcjonerów cały czas towarzyszy twórczości Mojżesz Kisling. Piękny i reprezentatywny akt siedzący wylicytowano za 150 000 euro, co po doliczeniu opłat daje kwotę prawie 850 tys. zł.
Od dłuższego czasu poszukiwane są także prace innego polskiego artysty tworzącego we Francji — Józef Czapski. Późna, wymagająca, ale niezwykle ciekawa scena z Fausta została sprzedana za ok. 62 000 zł.
Za podobną kwotę sprzedano także znakomity pejzaż portowy Piotr Potworowski, jednego z najważniejszych polskich kolorystów. Aukcja miała jednak miejsce w Anglii, więc jeśli szczęśliwy nabywca jest Polakiem i zechce sprowadzić ten obraz do ojczyzny, zobowiązany będzie doliczyć do tej kwoty podatek w wysokości 23%.
Trudno nie odnieść wrażenia, że tego typu polityka fiskalna nie sprzyja prywatnej restytucji dóbr kultury.



Dlaczego polonika znajdują się za granicą?
Obecność wielu „poloników” na całym świecie w dużej mierze wynika z trudnej historii Polski. Prace powstałe przed 1939 rokiem często wywożono, aby ochronić je przed niemiecką i rosyjską hekatombą wojenną.
Dzieła stworzone po 1945 roku trafiały natomiast za granicę, ponieważ ich ceny były śmiesznie niskie w stosunku do wartości artystycznej, jaką prezentowały — zwłaszcza w porównaniu z pracami artystów z Europy Zachodniej. Był to oczywiście długofalowy skutek II wojna światowa.
Rodzimy rynek i tak pozbawiony jest już zysków wynikających z obrotu tymi pracami. Warto rozważyć, czy przepisy nie mogłyby przynajmniej nie utrudniać powrotu ciekawych obiektów do Polski.
Józef Brandt i Stanisław Kubicki
Na koniec dwa ważne obiekty, które powstały na przestrzeni zaledwie 30 lat, pokazujące dynamiczne zmiany w sztuce europejskiej.
Pierwszy z nich to efektowne i dynamiczne Spotkanie, powstałe zapewne na początku XX wieku. Obraz Józef Brandt wystawiony był na aukcji w Wiedniu, gdzie jego wartość szacowano między 150 a 250 tys. euro.
Ostatecznie obiekt sprzedano za ok. 1,4 mln zł, uwzględniając wszystkie koszty. To naprawdę wysoka kwota. Kolekcjonerzy, którym oferowano ten obraz, komentowali go jako pracę ciekawą, ale nie dzieło z najwyższej półki. Nie był to obraz, o który wielu biłoby się do upadłego.
W 1930 roku Stanisław Kubicki namalował Reh mit Jungen II. Kubistyczna kompozycja przedstawia sarnę z jelonkiem.
Malarskie prace Kubickiego są skrajną rzadkością i pojawiają się na rynku sporadycznie. Klasa jego dzieł jest bezsporna. Przez krytyków uważany jest za jednego z najbardziej oryginalnych twórców awangardy międzywojnia. Jego sztuka ma charakter europejski.
Za obraz w niemieckim Lehr zapłacono łącznie ok. 840 000 zł. Biorąc pod uwagę unikatowość i niemal całkowitą nieosiągalność jego prac, to naprawdę nieduża kwota.
Śmiało można określić dorobek Kubickiego jako jedno z najciekawszych zjawisk sztuki pierwszej połowy XX wieku. Kolekcjoner, który wzbogacił swój zbiór o ten obraz, dokonał fantastycznego zakupu — szczególnie jeśli zestawimy ceny prac Polaka z poziomem wartości dzieł takich artystów jak Franz Marc czy Lyonel Feininger.
Podsumowanie kwietnia
Analizując powyższe rezultaty, śmiało można dojść do wniosku, że ciekawych dzieł — szczególnie na rodzimym rynku — ostatnio brakuje. Polski rynek wypuszcza bardziej interesujące obiekty cyklicznie, mniej więcej cztery razy w roku.
Na ciekawsze obiekty w kraju będziemy musieli poczekać do czerwca.




