Do 31 października w galerii warszawskiego ZPAP trwa wystawa twórczości profesora Stanisława Baja. To szeroka retrospektywa na której zobaczymy najnowsze, syntetyczne pejzaże, ekspresjonistyczne i brawurowe portrety z lat 80-tych i 90-tych oraz doskonałe intymne rysunki.
Ta wystawa to pozycja obowiązkowa dla wszystkich miłośników malarstwa. Autor wraz z kuratorką ekspozycji – Anną Wachtą, zabierają nas w fantastyczną podróż brzegiem Rzeki Bug. W tej podróży towarzyszą nam mieszkańcy rodzinnej miejscowości profesora Stanisława Baja – Dołhobrodów. Rzeka i portret to dwa główne motywy tej twórczości. W obu zagadnieniach autor zachwyca ogromną swobodą i intuicją malarską.

W wybitnych, psychologicznych przedstawieniach ludzi uderza niesamowity indywidualizm z jakim są one kreowane. Możemy próbować szukać analogii, możemy wskazywać na gest Konrada Krzyżanowskiego, na aurę Piotra Michałowskiego, na ekspresję i brawurę Francisa Bacona. Ale po krótkim czasie zdajemy sobie sprawę, że te wszystkie próby uporządkowania i poszukiwania analogii, to tylko nasze „kawiarniane rozważania” które mają nam ułatwić i osadzić tę twórczość. Tak naprawdę te skojarzenia to jest coś, co jest całkowicie poboczne i bezużyteczne. Mamy kontakt z malarstwem którego nigdy w takiej formie i klasie nie było. To wszystko jest absolutnie nowatorskie i niespotykane. A wynika z długiego, rzetelnego i osobistego procesu pracy z płótnem i olejem.


Syntetyczny krajobraz, już teraz często geometrycznie podzielony na strefy, wywodził się z bardziej realistycznych przedstawień, ewoluował przez dekady. Kadr się zwęża, większy nacisk położony jest na studium koloru, dużo ostrzejszego i żywszego. Niesłychanie wytrawne zestawienia czerni, wszelkich odcieni granatu, bieli i szafiru.
Wystawę polecam szczególnie artystom. To prawdziwa „profesorska” ekspozycja pokazująca na jakim poziomie można tworzyć po blisko pół wieku artystycznej drogi. Nawet liczne, szczególnie w ostatnich latach, laury nie są w stanie wywołać uczucia twórczego samozadowolenia. Złoty i srebrny medal Gloria Artis, Medal Komisji Edukacji Narodowej, Nagroda im. Kazimierza Ostrowskiego, a teraz Nagroda im. Jana Cybisa. Stanisław Baj z pokorą i skromnością przyjmuje kolejne wyróżnienia, ale nie narusza to priorytetów i kierunków jego działań, gdzie na pierwszym miejscu są ludzie i kontakt z nimi oraz artystyczna praca.
Jeżeli prześledzimy biogramy gigantów sztuki, śmiało możemy nazwać to fenomenem na skalę światową. Na naszych oczach powstaje twórczość która zostanie w historii sztuki na zawsze. Na naszych oczach ta twórczość ewoluuje i zmaga się z kolejnymi zagadnieniami, a my jesteśmy uprzywilejowani, że możemy być tego świadkami.

Wybrani dotychczasowi laureaci nagrody im. Jana Cybisa:
Jerzy Nowosielski, Stefan Gierowski, Jan Tarasin, Stanisław Fijałkowski, Erna Rosenstein, Leon Tarasewicz, Teresa Pągowska, Jerzy Kałucki, Wojciech Fangor, Koji Kamoji
Fragmenty tekstów z katalogu towarzyszącego wystawie:
Stanisław Baj maluje mięsiste cielsko połyskującej rzeki. To niełatwe zadanie. Odtworzenie ulotnych zjawisk nie jest proste są krótkotrwałe, trudne do uchwycenia. Nie pozują jak skały w bezchmurny dzień. Pomiędzy spojrzeniem, nabraniem farby na pędzel i położeniem jej na płótno nie ma już ani tej samej wody, ani tego samego nieba i światła. Zarejestrowanie przelotnych chwil wymaga od malarzy uważności, wnikliwej obserwacji i umiejętności odtworzenia raczej wrażenia, jakiego doznali, niż konkretnej sytuacji. Lepiej radzi sobie z tym fotografia niż malarstwo wymagające pokrycia powierzchni farbami.
Grażyna Bastek
Malarz zadaje pytania i odpowiada swoim medium – farbą. O granice między życiem i śmiercią, lądem i wodą, stałością i płynnością, tym, co realne, i tym, co odbite. O to, co było, i o to, co jest. O istotę tych stanów. A może nie ma granicy? Może to sztuczny podział wymyślony przez człowieka, który lubi dychotomie i przeciwieństwa? W obrazach Baja podziały wydają się płynne, stany przechodzą gładko z jednego w drugi. Woda i światło nierozerwalnie zmieszane są szerokim pędzlem
Anna Wachta


